Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Life about Joy
Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki.
No pięknie! Nie dość, że w tej szkole musiałam spędzić dziesięc miesięcy to wakacje też tu musze spędzić.
-Że co proszę? Nie zgadzam się. - odpowiedziałam prawie że natychmiast.
-Nie jesteś pełnoletnia więc nie możes o sobie decydować. - powiedział Albus. Czasem on mnie wkurza!
-Katey jest pełnoletnia więc może za mnie odopiadać. - odparłam.
-Odpowiada za ciebie opiekun prawny czyli ja - uśmiechnął się Dumbledore.
Wyszłam z gabinetu i zbiegając po schodkach usłyszałam jeszcze wołania:
-Joy!
Przeleciałam na błonia by usiąść pod wierzbą. Na moje nieszczęście siedział tam Malfoy. I ... płakał.
Usiadłam koło niego. Popatrzył na mnie i otarł łzy.
-Czego chcesz? Powyśmiewać się z mojego nosa? - zapytał szyderczo, choć głos mu się załamywał.
Jednym ruchem ręki przywróciłam jego nosowi właściwy kształt. Podałam mu lusterko.
-Przyszłam naprawić swój błąd.
-Ja swojego niestety nie mogę... - głupio mi się zrobiło.
-Co masz na myśli?
-Zakład.
-Możesz go naprawić.
-Jak? - oczy mu rozbłysły - nigdy nie będziesz chciała zostać moją dziewczyną.
-No wiesz. Dziewczyną może i nie ale przyjaciółką napewno.
Przytuliłam się do niego. Nagle poczułam jak niebieska linia przeleciała koło mojego ucha. Harry stał w bramie.
-Harry! - zawołałam. Już go nie było.
***
-Harry Draco jest tylko moim przyjacielem. Nie pojmujesz tego?!
-To dlaczego sie z nim obściskiwałaś?!
-Tylko po przyjacielsku!
-Gdybym nie nadszedł to po przyjacielsku zaczęlibyście się całować. - walnęłam Harry'ego w twarz. Rozpłakałam się i pobiegłam do dormitorium krzycząc:
-Nie wchodzi sie dwa razy do tej samej rzeki.
Hermiona pobiegła za mną.
***
-Oco sie pokłóciliście? - zapytał powoli Ron.
-Oh... O Malfoya.
-O tą szumowine?
-Tak. Popełniłem błąd nie ufając Joy.
-To znaczy?
-Malfoy chciał ją przeprosić, ona go przytuliła a ja myślałem że... no wiesz.
-Powinieneś ufać Joy - odezwała się Kat. - Gdzie ona teraz jest??
-W dormitorium.
***
Leżałam na łóżku gapiąc się bez sensownie w sufit. Hermiona doszła do wniosku, że nie ma szans ze mną pogadać i zaczęła czytać jakąś książkę.
-Joy, słońce co jest?
-Pokłóciłam się z Harrym - w końcu siorce mogę wszystko powiedzieć.
-Oh to wiem.
-To co sie głupio pytasz?
-Ah...
Kat chyba też uznała że nie ma po co ze mną gadać. Super wsparcie, nie ma co!
Około godziny 24:30 postanowiłam zejść na dół i posiedzieć przy kominku. Dziewczyny spały a ja nie byłam zmęczona. Zeszłam i zobaczyłam... Harry'ego. Siedział w najlepsze przy kominku z Ginny.
-Nie spisz Ginny? - zapytałam podejrzliwie.
-Niee. Chciałam pogadać z Harrym w sprawie Deana... Zresztą jutro ci opowiem. Branoc!
I odeszła. Usiadłam Harry'emu na kolanach i wymruczałam słodkim głosem:
-Przepraszam kochanie - i nie dając mu nic do powiedzenia, obdarzyłam go namiętnym pocałunkiem. Wziął mnie na ręce i rzucił na kanape leżącą w PW.
-Ja też. - powiedział i pocałował mnie.
***
Rano obudziłam sie w PW. Leżałam na kanapie w objęciach Harry'ego który był bez koszuli. Musze przyznać że jego klata jest boska. Sprawdziłąm, czy aby napewno ja jestm ubrana i nic nie zaszło. Harry obudził się.
-Co mi się tak przyglądasz?
-Bo jesteś przystojny na maksa - zaśmiałam się słodkim głosem i obdarzyłam go pcałunkiem. Z dormitorium chłopców wyleciał Ron krzycząc:
-Porwali Harry'ego! Kat porwali Harry'ego!!!
-Tu jestem idioto.
Ron spojrzał wytrzeszczając oczy na półnagiego Harry'ego. Z dormitorium dziewcząt wyleciała Kat.
-Jak to?!!? - i uśmiechnęła się na widok mój i Harry'ego.
-Idę wziąść prysznic - powiedziałam i zniknęłam na schodach.
-Kocham ją. - powiedział Harry wchodząc do dormitorium chłopców.
***
Joy 13/06/2007 18:54:29 [
Powrót]
Oceń.